piątek, 5 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 10

ROZDZIAŁ X H-To Sabina - powiedział patrząc w ekran telefonu.Usiadł na krawędzi łóżka. A-Nie odbieraj proszę-poprosiałam przytulając się do jego pleców.Pocałowałam go delikatnie w szuje. H-Przepraszm Amy,ale muszę , może to bardzo ważne-powiedział i wstał.Po chwili odebrał telefon.Rozmawiał bardzo długo,a ja byłam coraz bardziej śpiąca.Położyłam się i zasnęłam . Rano budziłam się wtulona w Harrego.Wyszłam po cichu z łóżka i poszłam się ubrać.Dzisiaj było wyjątkowo ciepło , więc założyłam to : Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie.Nagle podeszła do mnie Lou Lou-Słuchaj musimy porozmawiać-powiedziała nieśmiało. A-No to , mów-powiedziałm siadając przy stoliku . Lou-Musimy poczekać na twojego ojca. T-Już jestem...długo na mnie czekałyscie?-spytał L-Nie. T-No,dobrze chcieliśmy z tobą porozmawiać... A-Tyle to już wiem.-powiedziałam znudzonym głosem. T-Nie przerywaj mi.Razem z Lou jedziemy do X-factora.Chłopcy na razie mają przerwe od koncertów,a w programie poszukują stylistki i ochroniarza.Więc wyjedziemy tam. A-Kiedy macie zamiar wyjechać i poco mi to mówicie.Przecież i tak was nie ma w domu dniami i nocami. Lou-Wyjeżdzamy dzisiaj o 21.00 .Ty w tym czsie przeprowadzisz się do małego domku po drugiej stronie.Chodz zobacz.-podeszłyśmy do okna i Lou wskazała palcem na mały domek jednorodzinny.Wyglądał on tak : A-A nie mogę po prostu tutaj zostać?-spytałam T-Absolutnie NIE !!! -krzyknął Lou-Wiesz,ja uważam ,że ona ma racje ... Powinna tu zamieszkać.Tam będzie sama a tu będzie miała z kim pogadać albo pójść na zakupy.-powiedziała przekonywująco Lou. T-Dobra , ale pod jednym warunkiem,że będzie cię pilnował Liam. A-Ale tato ja jestem już... T-LIAM !!!!!!!!-przerwał mi w połowie zdania. L-Już , jestem coś się stało ?-spytał Liam T-Tak,wiesz o tym ,że wyjeżdzamy , prawda? L-Tak , wiem T-A Amy nie chce sie przeprowadzić do tamtego domku-wskazał palcem na okno.-woli zostać tutaj.Może tu zostać pod warunkiem,że będziesz jej pilnował. L-Oczywiście nie martw się , wszystko będzie pod kontrolą. T-Mam nadzieje,my z Lou wychodzimy.Pa dziecieki.-powiedział ojciec zamykając drzwi.Spojrzałam na Liama.Uśmiechał się szeroko. L-No,to teraz jesteś pod moją władzą. A-Nie władzą , tylko opieką jak już. L-Dobra,dobra...Harry będzie zazdrosny,że to nie on ... A-No widzisz bywa... L-W sumie to się nie dziwie,że go nie wybrał bo przecież to twój chłopak. A-Fajnie,tylko wiesz idę na góre muszę obudzić Harrego-powiedziałam i weszłam do pokoju.Zobaczyłam,że cały czas śpi.Nachyliłam się nad nim i powiedziałam: A-Harry,kochanie . Wstawaj już 13.45.Zrobiłam ci śniadanie.-otworzył oczy przyciągnął mnie do siebie.Usiadłam na nim okrakiem i zaczęliśmy się całować.Zaczęłam dotykać jego nagirgo torsu.Harry położył jedną rękę na moje pośladki a drugą zaczął wkładać pod moją bluzkę. A-Harry...śniadanie ci ostygnie-powiedziałam przerywając pocałunki. H-Nie,proszę. A-Harry...mamy kilka tygodni tylko dla siebie...bez ojca-powiedziałam całując go poraz ostatni i schodząc z niego.Zeszliśmy razem na śniadanie.Kiedy zjedliśmy,poszliśmy do salony. Louis-Hej,ja i Eleanora jedziemy pod namioty jedziecie z nami?-spytał Louis. H-Pewnie,że tak.Jedziemy,prawda Amy?-spytał siadając obok mnie na sofie. A-Tak,tylko mój ojciec ... Liam-Nie martw się ojciec o tym wie.Tylko,że będziesz w namiocie z Harrym nie wie.-mrugnął do nas,na co Harry szeroko się uśmiechnął.-Tylko jest problem ,że wyjeżdzamy za o 17.00,a jest 15.00 więc wszyscy do pokoi i pakować się,ale to już!!-krzyknął.Poszłam do siebie do pokoju.Po godzinie pakowania przyszedła do mnie Harry. A-Już się spakowałeś ? H-Tak i postanowiłem ci pomóc-zajrzał do małej walizki ,która była już w połowie zapakowana.Wyjął z kieszonki różowy stanik i przyłożył do klatki piersiowej. H-Bardzo ładny. A-Harry!!! Oddawaj to !!! Harry!! To moje, oddaj !!!!-krzyczałam ale on mnie nie słuchał.Podbiegłam do niego chciałam mu go wyrwać ale podniósł ręce nad głowe. A-Harry,prosze daj!!-byłam na niego wściekłam. H-A dasz buziaka?-powiedział ustawiając usta w dzióbek.... CDN ~Harietta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz