Zgon,bo One Direction
niedziela, 7 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 22 (Niall)
ROZDZIAŁ 22
L-AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!-darłam się jak opętana.Brad cały się trzęsł bo spadł mu telefon na podłogę i rozwalił się.Próbował go składać,ale nie wychodzi mu to za bardzo.
B-Cholera !-krzyknął sam do siebie.Podszedł do schofka i wziął kluczyki od samochodu taty.Spojrzał na mnie niepewnie.-Wstawaj.-powiedział i pomógł mi wstać.Zaprowadził mnie do samochodu i przypiął pasami.Pobiegł do domu po torbę z moimi rzeczami i włożył ją na siedzienie z tyłu.
L-Prosze cię jedzmy już!!-krzyczałam.
B-Dzwoń do Niall ze swojego telefonu !-powiedział odpalając silnik.
L-Nie ! Brad zadzwonimy po taxi !-krzyknęłam
B-Sama przed chwilą powiedziałaś ,że mamy jechać a tak w ogóle to mam czekać jak tu urodzisz?Nie,dzięki-powiedział i ruszył.
L-Ty masz dopiero 16 lat i nie masz prawajazdy !-krzyknęłam wybierając numer Nialla.
B-Zdzwoń ,a nie dyskutujesz!-powiedział.Jechaliśmy szybko,ale osrożnie.Niall odebrał po trzecim sygnale
N-Kochanie,nie mogę teraz mam ...-chciał coś powiedzieć ale nie dałam mu dojść do słowa
L-W dupie to mam !!! Masz być za chwile w szpitalu !-krzyknęłam
N-O boże to już....-powiedział-ale termin jest za dwa tygodnie !-powiedział
L-Niall nie interesuje mnie kiedy jest ternim,ja już rodze !!!!-krzyknęłam
N-Jedziecie taxówką ?-spytał
L-Nie,Brad prowadzi -powiedziałam głęboko oddychając.
N-Zwariowaliście ?!?!? Przecież on nie ma prawo jazdy !! Jeszcze się zabijecie !-krzyknął zły do telefonu.
L-Niall masz być w szpitalu i to już !-krzyknęłam i się rozłączyłam.W szpitalu byliśmy po 15 minutach.Brad wziął torbę i mnie pod ręke.Zobaczyłam Nialla,bodbiegł do nas.
N-Jezu wy żyjecie !-powiedział podtrzymując mnie.
B-Dzięki...-wymamrotał Brad.Usiadł na krzesełku a do nas przyszła pielęgniarka.Posadziła mnie na wózku inwalidzkim.Niall ciągle trzymał mnie za ręke.Ścisnęłam ją najmocniej jak potrafie a on wydał ciche jękniecie bólu.
L-Przepraszam...-powiedział rozlużniając uścisk.Przebrali mnie a w fartuch.
P-Czy pan jest ojcem ?-spytała pięlęgniarka Nialla.
N-Oczywiście-powiedział dumny
P-Może pan być przy porodzie,oczywiście jeśli pan chce.-powiedziała
N-Chce !-powiedział.Położyli mnie.Ból był okropny.Niall stał obok mnie i trzymał mnie za ręke cały czas.Zobaczyłam lekko zakrwawione prześcieradło i spojrzałam na niego.Uśmiechnął się blado,ale tak dosłownie.Twarz miał jak kreda.Nagle poczułam jak puszcza moją dłoń i upada na podłoge.
L-Niall !! Niall !!!-krzyczałam ,kiedy go wynosili z sali.Po chwili usłyszałam płacz dziecka.Zmęczona porodem usnęłam.Obudziłam się i oślepiło mnie światło.Przysłoniłam oczy ręką.Obok mnie siedział Brad.
B-No nareszcie się obudziłaś,ile można czekać?-powiedział uśmiechając sie szeroko.
L-Tsaaa...gdzie Niall ?-spytałam rozglądając się.
B-Mięczak zemdlał na sali porodowej !-krzyknął z uśmiechem.
L-Ciekawe co ty byś zrobił...-wymamrotałam pod nosem.-Czy on ...czy mój syn ?-spytałam
B-Tak,jest cały zdrowy ! Niall kazał wpisać w papiery,że nazywa się James Horan !-krzyknął
L-No i ?-spytałam
B-Kto wymyślił to imię ?-spytał zirytowany
L-To była nasza wspólna decyzja.-powiedziałam
B-Zaraz go zawołam ,jest na korytarzu-powiedział wychodząc z sali.Po chwili do sali wszedł Horan.Usiadł obok mnie i przytulił najmocniej jak się da,ale tak żeby mnie nie uszkodzić.
L-Widziałeś go już ?-spytałam niepewnie
N-Kogo ? -spytał Niall dalej przytulając się do mnie.
L-Naszego syna....Jamesa .-powiedziałam ,a on odsunął się ode mnie.Uśmiechnął się szeroko.
N-Jest słodki i nawet miałem go na rączkach !!-powiedział zafascynowany
L-Zdrowy jest ?-spytałam
N-Tak-powiedział-Przepraszam,że nie byłem przy tobie jak ...-chciał coś powiedzieć i wiedziałam ,że ma wyrzutu sumienia.Uciszyłam go namiętnym pocałunkiem w usta...
CDN
~Harietta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz