ROZDZIAŁ 4
Głos Nialla.
N-Idziemy na diabelski młyn?-spytał obejmując mnie.Chłopaki dziwnie się na nas spojrzeli.
H-Co tam zakochańce?-spytał Harry ,a ja zdjęłam z ramion rękę Nialla i poszłam do Liama i Louisa.Słyszałam jak Niall wkurzył się na Harrego.
N-Musiałeś?-spytał cicho,ale ja wszystko słyszałam
H-Ale co ja zrobiłem?-spytał Hazza.
N-Mogłeś sobie darować to "zakochańce"!-powiedział już troche głośniej Niall.Poszliśmy na lody i wate cukrową.
L-Idziemy na tą strzelnice?-spytałam chłopaków.Niall był jakiś smutny ,przygnębiony.Zobaczyłam moje byłego.Nazywał się Jaya i wyglądał tak

Ale to właśnie on mnie zdradził.I jeszcze do tego bił mnie i katował.Bardzo się go wystraszyłam.Schowałam sie za róg jakiego ś budynku.Chłopcy to zauważyli.Niall podszedł do mnie.
N-Co jest?Już nie chcesz tam iść?-spytał z troską
L-Nie tylko...tam jest mój były...-powiedziałam pokazując na Jaya.
N-No i co z tego ? -spytał
L-On mnie katował i bił.Niall ja się boje-powiedziałam drżącym głosem.
N-Co za palatna...Nie bój się ,nic ci nie grozi-powiedział łapiąc mnie za ręke.Poszliśmy na strzelnie.Obok nas stał Jay z kolegami.
J-Hej,szukałem cię! Dlaczego uciekłaś?-spytał i zaśmiał się.Nie zwracałam na niego uwagi.Złapał mnie mocno za ręke.
L-Puść mnie,to boli-powiedziałam ale on tylko jeszcze mocniej mnie złapał.
J-Nie,idziemy do domu-ciągnął mnie w strone wyjścia.Niall to zauważył i podbiegł do nas.
N-Zostaw ją ,natychmiast!!!-krzyknął,a Harry podbiegł i wyrwał mnie z objęć Jaya.
J-Zależy ci na tej dziwce?-zaśmiał sie mu prosto w twarz.Bałam sie ,że dojdzie do bójki.Przytuliłam się mocno do Harrego.On głaskał mnie po głowie.Chcialam zobaczyć co się dzieje więc oderwałam głowe od jego piersi ,ale dalej go przytulałam.
N-Nie mów tak o niej !!-krzyknął Niall i zamachnął sie ręką aby go uderzyć ,ale w ostatniej chwili zrezygnował.Wiedział ,że ja patrze.-masz szczeście,że jest tu Lilly.Inaczej juz dawno byłbys w szpitalu!
J-Hahaha...błagam nie rozśmieszaj mnie.Pobiłbys się dla tej szmaty?-jego słowa strasznie mnie bolały.Niall nie zważając na wszystko , uderzył go prosto w twarz.Jay oddał mu w nos.Niallowi leciała krew z nosa.
L-Dajcie spokuj,Niall prosze!-powiedziałam prawie płacząc.
N-Nie.Nikt nie bedzie cie tak nazywał-powiedział i znowu zaczęła sie walka.Liam,Louis i Zayn próbowali ich rozdzielić.W końcu przyszła ochrona i wyrzuciła nas z parku rozrywki.Jay uciekł gdzieś,kiedy pojawiła się ochrona.Koszulka Nialla była cała we krwi.
Louis-Idziemy do domy !-krzyknął wkurzony Lou.
L-Do mnie jest bliżej-powiedziałam.
Louis-Nie bedziemy robic kłopotu...-powiedział nieśmiało.
L-Nie gadajcie głupot.Chodzcie bo on się zaraz wykrwawi-powiedziałam patrząc na Nialla.Ale on tylko spojrzał na ziemie.Weszlismy do mieszkania i ja wyjęłam apteczke.
L-Trzeba sprawdzic czy nos nie jest złamany-powiedziałam i pociągnęłam Nialla do łazienki.Poruszyłam jego nosem w jedną i drugą strone.
L-Boli?-spytałam z troską w głosie.
N-Nie-powiedział nie patrząc na mnie.Umyłam mu nos pod zimną wodą i mosmarowałam maścią.Przykleiłam plaster.
L-Gotowe,nie boli?-spytałam
N-Nie.-powiedzial-dziękuje,nie chciałem sprawiać kłopotu.I przepraszam ,że musiałaś patrzeć na to-powiedział zawstydzony.
L-Nie,nic sie nie stało.Bardziej martwiłam sie o ciebie niż o to co tam sie dzieło-powiedziałam rumieniąc sie-dziękuje ,że stanąłeś w mojej obronie.
N-Prosze-powiedził lekko usmiechajac sie do mnie.-Martwiłaś się o mnie?-spytał po chwili
L-Tak-usmiechnęłam sie nieśmialo-chodz juz na dół ,bo oni tam czekają-powiedziałam i wyszłam z łazienki.
H-Lilly,możemy zostań u ciebie na noc ?-spytał podekscytowany Harry.
Liam-Miałeś ładnie poprosić!!!-krzyknął zdenerwowany Liam.
L-Nie,spoko jak chcecie to zostańcie.Są jeszcze dwie sypialnie wolne.-powiedziałam.
H-No to ktoś musi z tobą spać.-powiedział uradowany Harry
L-Yyyy...sami zdecydujcie-powiedziałaś lekko zawstydzona.
Louis-Dobra ja decyduje.-powiedziała Lou-To będzie..... NIALL!!!-w pokoju słychać było jedno zbiorowe "Uuuu..." Spojrzałam na Horana...
CDN
Komentować ;D
~Harietta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz