Zgon,bo One Direction
piątek, 5 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 13
ROZDZIAŁ XIII
Zobaczyłam Harrego , który trzyma mnie za dłoń.Za nim stał Nathan i przyglądał mi się bardzo uważnie.
H-Kochanie,jak się czujesz?-szepnął Harry.Dopiero teraz zauważyłam ,że w oczavh ma łzy.Jedna łezka zleciała mu na policzek.Podniosłam dłoń i ztarłam ja kciukiem.Uśmiechnęłam się blado.
A-Dobrze,tylko wszystko mnie boli.
H-Nie dziwie się.Zostałam nieżle pocharatana .-w pomieszczeniu zapanowała cisza.-To przeze mnie-powiedział smutny.-Gdybym tylko nie szedł do tej przeklętej toalety...-rozpłakał się.
A-Harry , skarbie.Posłuchaj mnie to nie twoja wina.Nawet się o to nie obwiniaj.To nie twoja wina.Proszę - powiedziałam .Chciałam wstać ,ale coś mnie zabolało.Syknęłam z bólu.
H-Nie wstawaj.Lekarz powiedział,że masz leżeć.-powiedział i pomógł mi się położyć .
A-Kiedy stąd wyjde?-spytałam.
H-Za pięć dni góra tydzień-spojrzał na mnie smutny.
N-Hej-powiedział Nathan.Zapomniałam o nim . Spojrzałam na niego.Był strasznie przygnębiony.
A-Hej.-powiedziałam , póżniej rozmawialiśmy cały dzień.Pod koniec dnia Harry już nie mógł wysiedzieć . Był zmęczony,miał podkrążone oczy.Ciągle ziewał
A-Harry,idz do domu . Proszę-powiedziałam.
H-Nie,posiedze z tobą.-powiedział patrząc w moje oczy.
A-Harry nie.Idz się wyśpij i przyjdz jutro.-wiedział ,że masz racje.Wiedział,że potrzebuje snu.
H-Pa pa,jutro jeszcze cię odwiedze . Kocham cię-szepnął całując mnie w policzek.
A-Dobranoc-uśmiechnęłam się.Też sie uśmiechnął tylko,że blado.Zasnęłam po 40 minutach.Rano obudziłam się i odwiedziła mnie pielęgniarka.O 16.00 przyszli chłopcy ale nie było Harrego.
A-Ej,a gdzie Harry-spytałam patrząc na Zayna.
Z-Harry był bardzo zmęczony.Spał jak zabity więc go nie nudziliśmy.Dużo przeszedł.Ciągle mówi,że to jego wina i powinien szybciej wrócić.-powiedział Zayn.Pogadaliśmy jeszcze trochę i o 17.00 przyszedł mój chłopak.
H-Hej,kochanie.Przepraszam,że nie byłem wcześniej,ale chłopaki mnie nie obudzili.Jestem na nich wściekły.Chciałem z tobą być cały dzień.-usiadł na krzesełku obok .
A-Chodz tu do mnie-powiedziałm ciągnąc go za kołnierzyk.
H-Ale gdzie?-spytał zdziwiony.
A-No tu,połóż się obok mnie.-położył się obok mnie a ja obróciłam się plecami.Objął mnie ramieniem.Robił to tak delikatnie jkbym miała za chwile się rozpłynąć.Zanurzył swój nos w moich włosach.
H-Kocham cię i nigdy sobie tego nie wybacze,że to się stało.-szepnął mi do ucha.Gwałtownie obróciłam się w jego strone.
A-Harry,jeszcze raz to powiesz to wyrzuce cie z sali.Zrozum to nie twoja wina.A tak w ogóle to chce o tym zapomnieć a ty mi utrudniasz.-powiedziałm.
H-Przepraszm,juz nie będe tylko mnie nie wyrzucaj z sali.Tego już nie zniose.-cicho zaśmiał się.Nie wiadomo kiedy usnęłam.Rano obudziłam się i zobaczyłam Nathana,który siedział na moim łóżku i trzymał mnie za ręke.
A-Hej.-lekko podskoczył wystraszony.
N-Hej,jak się czujesz?-spytał.
A-Dobrze,a ty ?-spytałam uśmiechając się .
N-Też.Ten twój chłoptaś ma strasznie słabe nerwy,jak ci robili badania to strasznie się denerwował.Chodził i gadał,że to jego wina.Jak ci się coś stanie to jego wina.Tak mówił.-powiedział jedzac jabłko.
A-Nazywa się Harry i myśle ,że poprostu się martwi .
N-Tak,tak a jak ta jego koleżaneczka przychodziła to zapominał o Bożym świecie.Tuliła się do niego i dawała mu całusy w policzki.Nazywała się chyba Sabina.-powiedział zamyślając się.Czyli jednak jest ze mną ale kocha Sabinkę....
Taki krótki ;P
CDN
~Harietta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz