piątek, 5 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 22

ROZDZIAŁ XXII Obudziłam się w szpitalu.Nikogo prze mnie nie było.Później przyszła pilęgniarka i przyprowadziła lekkarza on podał mi jakieś lekarstwa.Wyszedł ,a do pomieszczenia wszedł ojciec i Lou. Lou-Boże,dziewczyno ! Co ty najlepszego wyprawiasz?!-krzyknęła Lou siadając na łóżku i mocno mnie przytulając. A-Przepraszam-tylko tyle byłam w stanie powiedzieć T-Przez ciebie nie pojechaliśmy z chłopakami w trase.-powiedział ojciec A-Nie chciałam... T-Nie chciałaś?Co by się stało gdyby cię Lou nie znalazła?-powiedział a ja się rozpłakałam.Usiadł obok mnie i mocno mnie przytulił. T-Przepraszam,zajmę się tobą najlepiej jak potrafie-szepnął mi do ucha. W szpitalui byłam 3 dni i póżniej już mogłam wracać do domu.Było w nim strasznie pusto.Taty i Lou nie było w domu całymi dniami bo załatwiali jakieś sprawy.Prawie codziennie Harry i reszta dzwonili na mój telefon ale nie odbierałam.Minął już tydzień od ich wyjazdu dzisiaj powinni wrócić.Razem z Lou przygotowałyśmy obiad.Póżniej poszłam do pokoju.Nie miałam zamiaru ich oglądać a w szczególności mojego byłego.Tata go jeszcze bardziej nienawidzi.Uważa ,że to przez niego leżałam w szpitalu...i ma racje.Miałam dzisiaj w planie iść na zakupy.Ubrałam się w to : I zeszłam na dół.Właśnie przyjechali.Mijałam ich w drzwiach.Harr spojrzał na mnie smutny ale się szybko odwróciłam.Zakupy zajęły mi około 3 godzin.A kupiłam tylko taką sukienkę Wróciłam do domu a oni jeszcze gadali przy stole.Nie zwracając na nich uwagi poszłam do siebie.Po hcwili rozległo się pukanie. H-Hej,możemy pogadać?-spytał Harry wchodząc do pokoju. A-Nie! Wyjdz stąd !-krzyknęłam rozpakowując torbe z sukienką.Wyjełam ją i położyłam na łózku. H-Ładna sukienka-powiedział cicho. A-Dziękuje,coś jeszcze ?-spytałam szorstko. H-Tak,chce cię przeprosić -powiedział i podał mi jakieś pudełko. A-Nie,dzięki ! Weż to i daj komuś innemu,żeby potem znowu na mnie krzyczeć i zrywać ze mną-poweidziałam rzucając pudełkiem w niego.Wiedziałam,że ranią go te słowa ale mnie też to bolało jak ze mną zerwał. H-Martwiłem się o ciebie.Nie odbierałaś.Twój ojciec nie chciał mi nic powiedzieć.Słyszałem ,że byłaś w szpitalu .Co się stało?-spytał A-To nie twój zasrany interes . Wyjdz z mojego pokoju.Jeśli tego nie zrobisz sam zawołam ojca!-krzyknęłam. H-Masz rację nie zasługuje na drugą szanse-powiedział patrząc mi w oczy,były takie szare.-Ale ja cię kocham - dodał po chwili bardzo cicho. A-Wiesz co ? Idz lepiej do Sabiny z takimi tekstami-powiedziałam wstając z łóżka. H-Przestań!Przecież wiesz,że tylko ciebie kocham-powiedział ale ja się nie odzywałam-Wierzysz mi ?-spytał cicho. A-Nie,nie wierze ci . Już nie , potym wszystkim co mi zrobiłeś nie wierze w ani jedno twoje słowo.-powiedziałam.Widziałam w jego oczach łzy.Kiedy wychodził obrócił się i pokazał na pudełko na ziemi. H-Wiem,że mnie nienawidzisz i nie chcesz znać.Ale prosze weż to . -powiedział i wyszedł zamykając za sobą drzwi.Podniosłam pudełko i zobaczyłam naszyjnik.Był ze złota i był otwierany.Z tyłu pisało "Harry and Amy 4ever love".Łza szczęścia zakręciła mi się w oku.Otworzyłam serce i zobaczyłam coś wspaniałego.W naszyjniku było nasze zdjęcię jak się całujemy.To było takie słodkie.W pudełku jeszcze była jakaś karteczka.Było na niej napisane:" Przepraszam,ale Modest mi kazało.Przepraszam i prosze o wybaczenie wiem,żę już któryś raz z rzędu ale...nie nie mam wytłumaczenia.Kocham cię i przepraszam. Na zawsze twój Harry ." Jezu jaki on jest kochany.Postanowiłam,że mu wybacze w końcu przecież nie każdy jest idealny.A ja go kocham za to,że jest.Czemu zawsze się kłócimy?Muszę do niego pójść i mu wybaczyć.Zapukałam do jego drzwi.Nikt mi nie otworzył więc sama weszłam.Zobaczyłam,że już śpi.Miał czerwone spuchnięte oczy od płaczu.Po pokoju walały się chusteczki.Usiadłam na brzegu łóżka i patrzyłam na niego.Pogłaskałam go po głowie i zaczęłam bawić się jego lokami.Po jakimś czsie otworzył oczy.Był bardzo zdziwiony tym ,że tu jestem.Przejechałam dłoniął po jego wardze i policzku.Położyłam się obok niego.Spojrzałam w jego zielone oczy i namiętnie go pocałowałam. H-Czy to znaczy,że mi wybaczasz?-spytał przerywając pocałunek. A-Tak-poweidziałam i pocałowałam go znowu.-No to dobranoc-powiedziałam i wstałam z łóżka. H-Ej,gdzie idziesz?-spytał. A-Idę do siebie przebrać się w piżame i spać -powiedziałam odwracając się do niego... CDN ~Harietta ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz