ROZDZIAŁ V
Do domu weszła Rozalia i Harry ,trzymali sie za ręce.
H-Hej,już jestem sorry że spóżniłem się na śniadanie ale wiecie byłem zajęty.-nawet na mnie nie spojrzał.Poszedł razem z Rozalią do swojego pokoju.Nie wytrzymałam tego i też pobiegłam do swojego.Najpierw mówi,że mnie kocha iżebym dałam mu szanse, a póżniej sobie dziwki do domu sprowadza.Siedziałam w moim pokoju cały dzień.Słuchałam muzyki i płakałam wyglądałam strasznie.Rozmazany tusz do rzęs i podpuchnięte oczy od płakania.Nie miałam zanmiaru ruszać się z łóżka .Zasnęłam tak jak się położyłam.Rano postanowiłam spotkać się z kolegą.Poznałam go 2 lata temu.Nazywa się Nathan.Skoro Harry się z kimś spotyka to ja też mogę. Zadzwoniłam do niego:
A-Hej,wiesz znowu przyjechaam do Londynu.Miałbyś może czas żeby się spotkać?
N-Jasne tylko gdzie i kiedy ?
A-W parku tam gdzie zawsze o 15.00.Dobra?
N-Dobra napewno będe pa .
A-Pa.-Poszłam do łazienki aby zmyć pozostałości po makijażu.Pomalowałam się na nowo tylko bardzo lekko.Włosy uczesałam w koka.Ubrałam się tak:

Zeszłam na dół aby zjeść śniadanie.Spotkałam tam Harrego siedział przy blacie kuchennym z rękoma założonymi na głowie,wyglądał na załamanego .Był we samych bokserkach.
A-Może byś się chociaż ubrał ....
H-Amy może porozma wiać ?-spytał nieśmiało
A-Jasne ale jak się ubierzesz.-Poszedł na góre a ja w tym czasie zrobiłam dla każdego naleśniki z twarogiem.Po chwili usłyszałam jak schodzi ze schodów .
H-Już-powiedział i usiadł przy stole,ja usiadłam naprzeciwko niego.
A-To o czym chciałeś porozmawiać?
H-To co wczoraj zrobiłem,no wiesz przyprowadziłem tu Rozalie to nie było świadomie.Byłem pijany.Ona specjalnie to zrobiła upiła mnie i tu przyprowadziła
A-A ja już chciałam dać ci szanse,widocznie nie zasługiwałeś,
H-Amy,naprawde błagam! To się nie powtórzy.Prosze zaufaj mi.
A-Harry porozmawiamy wieczorem.
H-A robisz coś dzisiaj ?
A-Tak,jestemówiona z kolegą o 16.00 a po co się pytasz?
H-A z jakim kolegą ?
A-Boże Harry daj spokój,to tylko kolega , którego kiedyś poznałam i idziemy do parku.-ucieszył się wiadomością,że to tylko kolega.Reszta zeszła na śniadanie,które dla nich przygotowałam.Była 13.00 więc miałam jeszcze dużo czasu.Postanowiłam,że porozmawiam z Lou.
A-Hej,Lou pamiętasz nego Nathana ?
Lou-Jasne,że tak.To ten przystojniak ,którego poznałyśmy w parku ;)
A-No idę dzisiaj z nim do parku na spotkanie o 16.00 .O której mam być w domu ?
L-Uuuu... A twój ojciec wie,że idziesz na randkę ?
A-Lou,błagam przestań,to nie randka tylko spotkanie znajomych muszę już wychodzić to pa.
Lou-Masz być w domu o 20.00 najpóżniej!-krzyknęła kiedy wychodziłam.Po chwili byłam już na miejscu.Usiadłam na ławce.Po chwili zobaczyłam ,że idzie w moją strone.Był jeszcze ładniejszy niż kiedyś.Wyglądał tak :

N-Hej,piękna świetnie wyglądasz
A-Nie mów mi komplementów bo spłone rumieńcami.-zarumieniłam się.
N-Haha ,no dobrze jak chcesz.-Najpierw poszliśmy na lody.usiedliśmy przy stoliku z takimi lodami..Jedliśmy i rozmawialiśmy w pewnym momencie zadzwonił mój telefon:
A-Hallo,kto tam? ...
CDN
~Harietta ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz